Misiewiczówka to kolejna marka debiutująca w 2020 roku. Jeszcze przed premierą rozpisywały się o niej prawie wszystkie portale plotkarskie. Dzisiaj jednak odcinamy się grubą linią od polityki i skupimy się na tym co umiemy robić i co lubimy – czyli na degustacji wódki pszenicznej brandowanej nazwiskiem Bartłomieja Misiewicza.

Bartłomiej Misiewicz nie jest pierwszym człowiekiem związanym z polską polityką, który związał swoją drogę kariery z produkcją alkoholu. Przed nim zrobili to m.in. Janusz Palikot, czy Marek Jakubiak. Czy jest to biznes skazany na sukces? Jeśli produkowany alkohol spełni oczekiwania konsumentów to znane nazwisko przy wsparciu doświadczonego zespołu marketingowców może pomóc i stać się hitem, ale może to być również przysłowiowy „gwóźdź do trumny”.

Na profilach marki w mediach społecznościowych wódka ta promowana jest jako „…prawdopodobnie jedyna wódka, która smakuje nawet wtedy, gdy nie jest schłodzona” . Można przyczepić się  do budowy i sensu tego zdania, bo teoretycznie każda wódka ma jakiś smak zarówno schłodzona jak i w temp. pokojowej, ale zdecydowanie nie każda wódka jest smaczna. Czy Misiewiczówka jest jedyną smaczną wódką, którą można serwować w temperaturze pokojowej? Oczywiście, że nie – jest cała gama wódek z różnych surowców, które śmiało można pić „na ciepło”, jednak jeśli wódka Pana Bartłomieja faktycznie ma wpisywać się w segment Premium to bardzo dobrze, że zwrócono uwagę na ten aspekt.

Na stronie internetowej opisywanej wódki, przeczytać możemy, że producent rekomenduje „otworzyć butelkę 15 min. przed spożyciem i w czasie konsumpcji jej nie zakręcać”. Czy ma to jakieś sensowne wytłumaczenie? Jest to raczej sprytny zabieg marketingowy związany z kształtowaniem wizerunku marki (#niezakrecaj) niż działanie, które miałoby w znaczący sposób wpłynąć na smak spożywanego alkoholu, jak ma to miejsce np. w przypadku win.

Z racji, że jest to wódka produkowana wyłącznie z jednego rodzaju surowca, czyli z pszenicy pozwoliłem sobie zestawić ją z podobną wódką z segmentu Premium, która również jest produkowana z pszenicy – mam tu na myśli wódkę Jednorodna Pszeniczna.  Mimo, że są to wódki z tego samego surowca, to finalnie otrzymane wódki różnią się od siebie diametralnie. Jednorodna jest charakterna, oddaje więcej charakterystycznych dla pszenicy smaków i aromatów. Natomiast Misiewiczówka to wódka bardzo łagodna, degustując ją w temperaturze pokojowej można wyczuć bardzo mało rozpoznawalnych smaków, a po schłodzeniu jest niemalże neutralna – mam nadzieję, że uda mi się to możliwie jak najlepiej opisać w nocie degustacyjnej.

Sprawdźmy jak dokładnie smakuje wódka Misiewiczówka – czy faktycznie jest tak łagodna? Zapraszam do poniższej noty degustacyjnej.

Podstawowe informacje:

Nazwa: Misiewiczówka
Producent: Alleati Holding Sp. z o.o.
Surowiec:  Pszenica
Zawartość alkoholu: 40%
Cena: ok. 38zł/0,5l

Nota degustacyjna:

Oko:

– Temp . pokojowa: Idealnie przejrzysta.
– Temp. 4-6 st. C: Idealnie przejrzysta.
– Temp. ok -10 st. C: Idealnie przejrzysta.

Nos:

– Temp . pokojowa: Bez schładzania faktycznie jest bardzo łagodna, alkohol nie uderza w nos, co bardzo mnie zaskoczyło. Wyczuć można lekką mineralność, zapach skóry i zapach kwasu mlekowego, który kojarzy mi się z domowymi kiszonkami.
– Temp. 4-6 st. C: Po schłodzeniu aromat jest już całkiem neutralny.
– Temp. ok -10 st. C: Po zmrożeniu tak samo jak po schłodzeniu do temp. Perfect Serve ma ona całkowicie neutralny aromat.

Smak:

– Temp . pokojowa: Pierwszy łyk jest lekko alkoholowy, następnie wyczuć można lekki posmak orzechów laskowych, delikatną kiszonkową kwaśność i subtelny posmak skóry. Tym co najbardziej mnie zaskakuje, to zupełny brak słodyczy.
– Temp. 4-6 st. C: Po schłodzeniu wyczuć można lekką alkoholowość. W tle majaczy lekko charakterystyczny smak orzechów laskowych, ale poza tym ciężko wyczuć coś więcej.
– Temp. ok -10 st. C: Zmrożona jest całkowicie neutralna.

Finish:

– Temp . pokojowa: Posmak pozostający w ustach po przełknięciu wódki w temperaturze pokojowej to mieszanka tego co można było wyczuć w analizie smaku – pojawia się odrobina orzechów laskowych, skóry, kiszonek w połączeniu z lekką pieprznością.
– Temp. 4-6 st. C: Schłodzona pozostawia lekko pieprzny, bardzo krótki posmak.
– Temp. ok -10 st. C: Zmrożona nie pozostawia w ustach praktycznie wcale żadnego posmaku.

 

Podziel się swoją opinią w komentarzu! Jeśli masz jakieś propozycje – nie krępuj się, pisz!

Ten artykuł znaleziono w wyszukiwarce Google m.in. z fraz:

  • moję drinki ostoya