Old Smuggler tania whisky, która zaskakuje nas niezwykle bogatą historią. Jej początki sięgają roku 1835 roku, a whisky ta stworzona została jako hołd dla przemytników i bimbrowników, którzy nielegalnie zajmowali się rozprowadzaniem i produkcją whisky, kiedy jeszcze nie było to w Szkocji legalne.

Charakterystyczną butelkę można zauważyć w większości sklepów w Polsce. Jest to tania whisky i od razu zaznaczam, że wszystko co o niej napiszę trzeba czytać przez pryzmat jej ceny i należy ją porównywać do innych  whisky z tej samej półki cenowej.
Tak, jest o wiele lepszych whisky, ale w tym przedziale cenowym nie wypada ona źle. Do coli lub innych prostych połączeń z  mixerami nadaje się całkiem dobrze.

Wyprzedzając wszystkie komentarze typu: „Gościu nie znasz się, to nadaje się tylko do mycie kibla” etc. serdecznie zapraszam wszystkich, którzy są zgorszeni degustacją whisky za niespełna 50 zł do lektury notki o whisky Johnnie Walker Gold Label Reserve lub The Glenlivet 18 YO 🙂

Poza Europą wschodnią whisky ta popularna jest również w Argentynie, oraz w USA. Jak wygląda kwestia smaku i zapachu tej whisky? Czy da się ją wypić? Sprawdźmy to.

Informacje Podstawowe

Nazwa: Old Smuggler Blended Scotch Whisky
Kraj pochodzenia: Szkocja
Zawartość alkoholu:  40%
Gatunek: Blended Whisky
Region: Speyside
Cena: ok. 45zł / 0,7l

Nota Degustacyjna

Oko: W kieliszku ma ona delikatny słomkowy kolor, w butelce wydawała się nieco ciemniejsza.

Nos: Wyraźnie czuć młody destylat. Można śmiało obstawiać wykorzystanie wielokrotnie używanych beczek, co wcale nie dziwi przy whisky z tej półki cenowej. Nie jest ona początkowo zbyt lotna, ale po chwili w kieliszku już można wyczuć kilka aromatów innych niż etanol. Jest delikatnie słodka, karmelowa. Można wyczuć również zdecydowany aromat zbożowy, co przemawia za znacznym udziałem w jej składzie whisky grain. Ja wyczułem jeszcze odrobinę rodzynek i orzechów włoskich, ale to było już po zdecydowanie dłuższym czasie w kieliszku.

Smak: Zarówno pierwszy jak i kolejne łyki „niczego nie urywają”… Jest lekko alkoholowa, może nawet bardziej niż lekko, ale nadal jest pijalna – z lodem jest zdecydowanie na plus. W smaku wyczuć można lekką karmelowo zbożową słodycz, odrobinę wanilii i orzechów laskowych. Raczej ciężko wyczuć coś więcej, ale nie wiem kto kupuje whisky za 45 zł, żeby szukać w niej całej listy smaków i aromatów. W Whisky Sour smakuje całkiem przyzwoicie, z sokiem jabłkowym również.

Finish: Posmak jest krótki, alkoholowy, pieprzny. Na języku pozostaje lekki posmak gorzkiego kakao, który znika tak szybko jak się pojawił.

 

Podziel się swoją opinią w komentarzu! Jeśli masz jakieś propozycje – nie krępuj się, pisz!