Do piw z Grybowskiego browaru Pilsweizer podchodziłem już dwa razy – niestety bez powodzenia.  Może jednak trzeci raz okaże się tym szczęśliwym? Może to właśnie Porter Galicyjski przywróci moją wiarę w Grybowski browar?

Jak wspomniałem we wstępnie robiłem już dwa podejścia do piw z browaru Pilsweizer. za pierwszym razem Pilsweizer Aloes&Curaco zachwiało moją wiarą sens dodawania do piwa nietypowych składników – miało tyle wad, że nie sposób tego wyliczyć, dlatego odpuściłem sobie jego opis. Za drugim razem zdecydowałem się na Pilsweizer Femme Fatale – piwo to mogłoby pełnić rolę wzorca do rozpoznawania wad wynikających z utlenienia i naświetlenia. Przez dłuższy czas zrażony pierwszymi wpadkami unikałem piw z tego browaru, jednak kiedy na półce zobaczyłem porter w ciemnej butelce (co ważne w przypadku browaru Pilsweizer), z prostą i elegancką etykietą przełamałem się i stwierdziłem, że każdemu trzeba dać szansę.

Porter Galicyjski zdecydowałem się otworzyć w związku z wyjątkowym dniem – Świętem Porteru Bałtyckiego, które przypada 20.01. Porter Bałtycki to niekwestionowany piwowarski skarb Polski. Wiele browarów odkopuje z archiwów starodawne receptury i w oparciu o nie tworzą wyśmienite portery. Dokładnie tak jest w przypadku porteru z browaru Pilsweizer. Piwowarzy tworząc jego recepturę wzorowali się na przepisach pochodzących z XIX wieku, czyli samych początków istnienia Grybowskiego browaru.

Po degustacji muszę przyznać, że wyszedł on naprawdę dobrze i widać ogrom pracy włożony w to, aby był on naprawdę dobrym piwem. Przed wypuszczeniem na rynek dojrzewał on przynajmniej 4 miesiące, co zdecydowanie wpłynęło na ukształtowanie się przyjemnych nut wanilii i suszonych owoców.

Przejdźmy więc do wieńczącej całość noty degustacyjnej.

Informacje podstawowe

Nazwa: Porter Galicyjski
Browar: Pilsweizer
Styl: Porter Bałtycki
Ekstrakt: 22%
Alkohol:  9,5% obj.
Goryczka:  bd

Nota degustacyjna

Oko: Po nalaniu do kieliszka piwo ma wzorcową barwę, którą powinien mieć porter. Jest czarne i nieprzejrzyste. Taki widok cieszy moje serce.
Piana: Piana jest średnio obfita, zbudowana z drobnych pęcherzyków. Ma ładny ciemnobeżowy kolor. Jest średnio trwała jednak zostawia ładny lacing.
Nos: Za taki aromat kocham portery. Słodycz czekolady, suszone śliwki i gruszki, do tego odrobina zapachu rodzynek. To wszystko w połączeniu z konkretnym aromatem słodu i lekką palonością. Alkohol jest prawie nie wyczuwalny.  Jestem zdecydowanie na tak!
Smak: W smaku czuć zdecydowane nuty chleba razowego na zakwasie, w tle przyjemna słodycz suszonych jabłek i śliwek – nie należy jednak mylić tego z wędzonymi śliwkami. Alkohol nieco zbyt mocno rozgrzewający jednak nie nachalny. W tle przyjemny posmak kawy. Goryczka dosyć niska, podobnie jak wysycenie.
Piwo smakuje całkiem dobrze, cena również zachęca, dlatego warto spróbować tego piwa, bez obaw można również świętować w jego towarzystwie Święto Porteru Bałtyckiego!

Podziel się swoją opinią w komentarzu! Jeśli masz jakieś propozycje – nie krępuj się, pisz!